Blog – wpis #5

Nie było łatwo!! Oj nie było!  Chłopaki podnosiły bunt! Nikt, oprócz mnie nie widział w tym co robimy, sensu.

Jak ja ich rozumiałam. Historia zatoczyła koło. Przypomniałam sobie jak wyglądały moje wyjazdy na działkę, gdy byłam młodzikiem. Wleczona tam z płaczem, naburmuszona nie mogłam doczekać się  powrotu. Teraz moi chłopcy strzelali focha.

Czas mijał, a roboty było od groma. Do tego przecież oprócz działki, mieliśmy inne obowiązki.

Ale niespodzianka! Stare drzewa owocowe pamiętające moje dzieciństwo, zaowocowały. Wiśnie obrodziły wyjątkowo  obficie. Zrywane wprost z gałęzi  znikały w naszych dziobach. Sok kapał po brodach… i w zasadzie chyba to był ten moment, gdy poczułam, że jestem na właściwym miejscu i to jest to!

Były to już nasze drzewa, nasze wiśnie, nasz sok.

Ukochana suczka Gama, też znalazła coś dla siebie. Na pokrzywionym, cherlawym krzaku agrestu także były owoce.  Jak to zrobiła, że sobie fafli nie pokuła! Zjadła co do jednej kulki.

CDN…

Suczka GAMA wyjadła cały agrest :)
Suczka GAMA wyjadła cały agrest :)

Dodaj komentarz