Blog – wpis #8

Drugi sezon. Ubywało chwastów, przybywało miejsca dla radosnej twórczości. :) Dalszy czas pracy i rzucania się w różne działania. Ale brak doświadczenia robił swoje… W kilku miejscach rosły piwonie. Część z nich poprzedniej jesieni przesadziłam. Wydawało mi się, że jest ok. Ale nie było. Kilka krzewów straciłam. :( Tak bywa. Jedno się gubi, a drugie pokazuje. Gradiole, aksamitki, nasturcja. Już kiełkowały. Były absolutnie w 100% moje!

No i M. odkrył w sobie żyłkę majsterkowicza. Akurat pergola to ostatnia rzecz, która była w tamtym czasie potrzebna. No skoro chciał, to nie należało przeszkadzać i tylko cieszyć, że „się dzieje”. Aha! I jeszcze stół zbity z kilku desek! :)

… a róża Flammentanz… cierpliwie czekała na swoją kolej :)

CDN…

Dodaj komentarz